| Zaloguj się |

Formuła 1

 

"O obrotach włókien węglowych" » Dlaczego lubię Nicka Heidfelda

Od kiedy w stawce nie jeździ Sakon Yamamoto, moim ulubionym kierowcą stał się Nick Heidfeld. Jest jedyny w swoim rodzaju. Nie, nie stał się moim pupilkiem po wyścigu w Malezji, ale już wcześniej. Swoim trzecim miejscem nie był w stanie u mnie zapunktować. Ale zacznę od początku.

Oczywiście, jak zwykle, był to „arcy”ciekawy i „arcy”dramatyczny wyścig. Och, ciekawe, co działoby się, gdyby zaczął padać mocny deszcz, albo tor nawiedziło tornado! Latające bolidy, coś niebywałego, a jednak – jeden poleciał. Witalij Pietrow wspaniale wybił się z progu i wylądował z telemarkiem. Tfu, nie ten sport.

Subskrybuj to źródło RSS
 

Zaloguj się or załóż nowe konto