| Zaloguj się |

Formuła 1

 

Pustynia na Narodowym, czyli V edycja VERVA Street Racing

W miniony weekend nasi wspaniali siatkarze zdobyli drugie w historii złoto na Mistrzostwach Świata. Sukces o tyle większy, że dokonaliśmy tego u siebie, a ponadto, pokonaliśmy dotychczasowych trzykrotnych mistrzów świata (nawet 2 razy!!) oraz mistrzów olimpijskich.

W pogoni za mocą – gdzie tu sens gdzie logika?

Przyglądając się od kilku już lat scenie driftingowej w Polsce i na świecie stwierdzam, że drift zmierza w najgorszym możliwym dla siebie kierunku. Ba! z każdym rokiem rozwoju tego, nazwijmy to hobby jest coraz gorzej. Zastanawiacie się pewnie teraz o czym ja do choinki mówię?

"Kubica u laureatki" - oczami kibica...

Szanowna Pani Magdaleno,

w związku z opublikowanym w dniu 09.02.2011 na łamach portalu gazeta.pl felietonem pt. „Kubica u laureatki”, chciałbym zabrać głos w poruszonej przez Panią kwestiach.

Na początek dodać muszę, że Pani nakierowane na sensacje, sprzedawane z miną intelektualisty objawiającego filozofię życia, teksty nigdy mnie nie poruszały. Dziś jest inaczej.

"O obrotach włókien węglowych" » Chińska błazenada

Wyścig na torze w Chinach był nadzwyczaj ciekawy. Ledwo można było to ogarnąć! Czegoś takiego to jeszcze nie wiedziałam, gdzie człowiek nie spojrzał, tam były bolidy. Pewnie jeszcze trochę, a nie mogłyby się pomieścić. Ale jakoś się pomieściły i powiem więcej – tylko jeden kierowca nie ukończył wyścigu. I niestety był to Jaime Algersuari, który całkiem fajnie jeździ.

Za to mój ulubiony kierowca Nick Heidfeld dojechał do mety na świetnym dwunastym miejscu (startował z wielce odległej 16 pozycji!), więc był to nie lada wyczyn.

"O obrotach włókien węglowych" » Dlaczego lubię Nicka Heidfelda

Od kiedy w stawce nie jeździ Sakon Yamamoto, moim ulubionym kierowcą stał się Nick Heidfeld. Jest jedyny w swoim rodzaju. Nie, nie stał się moim pupilkiem po wyścigu w Malezji, ale już wcześniej. Swoim trzecim miejscem nie był w stanie u mnie zapunktować. Ale zacznę od początku.

Oczywiście, jak zwykle, był to „arcy”ciekawy i „arcy”dramatyczny wyścig. Och, ciekawe, co działoby się, gdyby zaczął padać mocny deszcz, albo tor nawiedziło tornado! Latające bolidy, coś niebywałego, a jednak – jeden poleciał. Witalij Pietrow wspaniale wybił się z progu i wylądował z telemarkiem. Tfu, nie ten sport.

"O obrotach włókien węglowych" » I wystartowali!

Ale heca! To był dopiero weekend. Witalij Pietrow dojechał do mety(!), Sergio Perez, debiutant, zajął szóste miejsce (i został zdyskwalifikowany), a Sauber zaczyna wojnę z FIA. Rano w niedzielę (tuż po przebudzeniu) usłyszałam: „Śniło mi się, że Pietrow nie dojechał do mety i się rozbił!“. No, to ja czekałam, czekałam (nie żebym źle życzyła Rosjaninowi), a on sobie jechał. I dojechał. Jeszcze w zeszłym roku Pietrow przed każdym wyścigiem marzył, by dojechać do mety, ciekawe, o czym będzie marzył w tym sezonie...?

"O obrotach włókien węglowych" » O Robercie słów kilka

To się porobiło! Nasz Robert narobił sobie biedy, Pietrow postanowił zostać kierowcą number one, a Heidfeld testuje za Kubicę. Dawno temu, pewnie już o tym wspominałam, mój kumpel w autobusie nr 27 próbował mnie przekonać, że Kubica spadający z lewarka to spisek Heidfelda i reszty zespołu. Aż strach pomyśleć, co powiedziałby teraz...

No właśnie, bo po wypadku Roberta nagle prawie cała Polska zamieniła się w ekspertów rajdowych. I wyszło na to, że nawierzchnia powinna być gładziutka, kierowcy powinni dostawać mandaty za przekroczenie prędkości, a najlepiej to w ogóle zlikwidować te rajdy.

"O obrotach włókien węglowych" » Bardzo szczere gratulacje

Ahoj. Już na samym początku pragnę pogratulować panu Sebastianowi Vettelowi za zdobycie tytułu mistrzowskiego. Nie będę mu tutaj lukrować, chociaż weekend to miał udany.

Pragnę także pogratulować zespołowi Ferrari za rozwalenie wyścigu dla swych kierowców i za świetne dobranie strategii.

"O obrotach włókien węglowych" » Gdzie ci mężczyźni, gdzie te kobiety...?

Witam wszystkich. Od mojego ostatniego postu minęło sporo czasu.  Jednak włókna węglowe obracają się nadal, a do stawki dołączył mój "arcy"ulubiony kierowca, Sakon Yamamoto. Talent chłopak ma taki, że jak widzę go w akcji, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Zawsze się boję, by nie znalazł się za jakimś moim ulubieńcem... Tak jak i Vettel. Na Spa dał czadu, jak kiedyś w Australii, jak z Kubicą się tłukł.

Ale dziś nie o tym tak właściwie. Jakoś ostatnio wpadł mi w łapy jakiś artykuł o kobietach w Formule 1, jakiś kierowca mówił, że pewna pani nie ma szans.

"O obrotach włókien węglowych" » Zło wcielone

Cofam swoje słowa. Kiedyś dawno temu napisałam, że Ferrari sobie nie radzi w tym sezonie. Bo to było dla mnie niepojęte, jak to tak można sobie nie radzić, jeśli ma się fajne auto i fajnych kierowców. A tu proszę, Alonso wygrywa w Niemczech i dojeżdża drugi na Węgrzech. No, ale podobno nie zasłużył sobie na wygraną na Hockenheimring, bo to Massa przecież prowadził, ale dostał team order. Co się działo w moim otoczeniu po tym wyścigu, to ja nie chcę mówić. Mnie też się oberwało za Alonso i Ferrari [przepraszam, pragnę zauważyć, że ja ani nie jestem w zespole, ani nie wydałam żadnego team order].

Subskrybuj to źródło RSS
 

Zaloguj się or załóż nowe konto