| Zaloguj się |

Formuła 1

 

"O obrotach włókien węglowych" » I wystartowali!

Ale heca! To był dopiero weekend. Witalij Pietrow dojechał do mety(!), Sergio Perez, debiutant, zajął szóste miejsce (i został zdyskwalifikowany), a Sauber zaczyna wojnę z FIA. Rano w niedzielę (tuż po przebudzeniu) usłyszałam: „Śniło mi się, że Pietrow nie dojechał do mety i się rozbił!“. No, to ja czekałam, czekałam (nie żebym źle życzyła Rosjaninowi), a on sobie jechał. I dojechał. Jeszcze w zeszłym roku Pietrow przed każdym wyścigiem marzył, by dojechać do mety, ciekawe, o czym będzie marzył w tym sezonie...?

W tym sezonie, jak zwykle bywa, mamy też debiutantów. Jest pan Jerome d’Ambrosio z Belgii (Virgin), który ma za sobą wyścigi w GP2 oraz testy w zespole Virgin oraz Renault w 2010. Inauguracyjny wyścig zakończył na 14 pozycji.

Jest też pan Paul di Resta z Wielkiej Brytanii (Force India), który przybył do F1 z DTM. Na torze F1 już się pojawiał, także na testach, a w wyścigu w Australii został sklasyfikowany na 10 pozycji (w zasadzie gdyby nie dyskwalifikacja kierowców Saubera, tego cennego punktu by nie zdobył).

Kolejny pan to Pastor Maldonado (nie mylić ze słynnym fast-foodem!) z Wenezueli (Williams). Tak, to ten właśnie pan zwyciężył w GP2 w 2010. Wcześniej w F1 nie testował, ale udało mu się zaczepić w branży. Niestety, niedzielnego wyścigu nie ukończył, bo podobno nawalił układ przeniesienia napędu. Może i tak było.

Kogo mamy jeszcze... O, Sergio Perez z Meksyku (Sauber). Zajął świetne szóste miejsce, ale i tak zostało mu je zabrane przez wyższą matematykę (bo promień krzywizny tylnych skrzydeł nie może być mniejszy niż 100mm). Swoją drogą ciekawe, kto to wymyślił. Biedni delegaci techniczni! Biegają z linijkami i mierzą bolidy. To musi być strasznie nużące. Ale ostatnio w sporcie tak jest. Kibice skoków narciarskich siedzą z kalkulatorami i liczą, odejmują, dodają, bo wiatr. Ja proponuję też dodawać i odejmować punkty w F1, a co, niech się kibice pomęczą. A wracając do Pereza... Jakby mu nie wyszło w F1, myślę, że spokojnie może robić karierę w modelingu. Jak Piquet, który mojej rady nie chce posłuchać.

I wreszcie pan o skomplikowanym imieniu i nazwisku, Narain Karthikeyan (ufff!) z Indii (HRT), już dość wiekowy. On nie jest debiutantem, ale ponieważ powrócił do F1, to o nim coś napiszę. Jeździł kiedyś w Jordanie, a w ten weekend nie zakwalifikował się do wyścigu. I to tyle o nim.

Formuła 1 jest pełna niespodzianek. Jenson Button wypychający Felipe Massę z toru, nokautujący Sebastian Vettel, odwoływane wyścigi... Oj, z niecierpliwością czekam na kolejny.

 

Autor: Maria Żuk     Fot. lotusrenaultgp.com

 

Zaloguj się or załóż nowe konto