| Zaloguj się |

Formuła 1

 

"O obrotach włókien węglowych" » O Robercie słów kilka

To się porobiło! Nasz Robert narobił sobie biedy, Pietrow postanowił zostać kierowcą number one, a Heidfeld testuje za Kubicę. Dawno temu, pewnie już o tym wspominałam, mój kumpel w autobusie nr 27 próbował mnie przekonać, że Kubica spadający z lewarka to spisek Heidfelda i reszty zespołu. Aż strach pomyśleć, co powiedziałby teraz...

No właśnie, bo po wypadku Roberta nagle prawie cała Polska zamieniła się w ekspertów rajdowych. I wyszło na to, że nawierzchnia powinna być gładziutka, kierowcy powinni dostawać mandaty za przekroczenie prędkości, a najlepiej to w ogóle zlikwidować te rajdy.

Do tego wszystkiego internauci znienawidzili Bruna Sennę, a ci, którzy Roberta nie lubili, pokochali go od razu. Niektórzy to nawet pokusili się o stwierdzenie, że wypadkowi jest winny... pilot.

Otóż tak: pilot ma swoje notatki, zresztą, on i kierowca zapoznają się z trasą rajdu, więc obaj wiedzieli, co i jak. Kto ogląda Formułę 1 to wie, jak Robert jeździ. Jeździ agresywnie, diabelnie szybko i wyciąga maksimum z samochodu. W tamtym rajdzie też chciał pojechać jak najszybciej. Kubica taki jest, rajdy to jego pasja, co już cała Polska wie. Swoją drogą nasz Robert ma szczęście. Najpierw wypadek parę lat temu, potem Kanada, a teraz to. Podziwiam go, że tak szybko jest w stanie wrócić do sportu. Po ostatnich operacjach nie wiadomo, czy mu się to uda, ale jedno jest pewno – on nigdy się nie poddaje i teraz też zrośnie się i zasiądzie w bolidzie.

 

Autor: Maria Żuk     Fot. lotusrenaultgp.com

 

Zaloguj się or załóż nowe konto