| Zaloguj się |

Drifting

 

DMP 2014: Tor Poznań tym razem dla Piotra Więcka. Drastycznie mała frekwencja wśród kierowców!

Emocje powoli opadają po drugim weekendzie kwietnia, podczas którego odbyła się pierwsza runda Driftingowych Mistrzostw Polski 2014 organizowanych przez Polską Federację Driftingu. Tradycyjnie już, to właśnie Tor „Poznań” był miejscem, gdzie przeprowadzona została inaugurująca eliminacja tej ligi. Niestety, po raz kolejny nie odbył się piątkowy trening, do czego przyzwyczailiśmy się już po remoncie kartingowej części toru. Przyjeżdżając na miejsce w piątek wieczorem, byliśmy niestety niemile zaskoczeni.

Wszystko za sprawą frekwencji. Zazwyczaj, kiedy zajeżdżamy na tor dzień przed zawodami, park maszyn powoli wypełnia się namiotami, pod którymi drifterzy chowają swoje maszyny. Tym razem, kiedy weszliśmy na teren, zobaczyliśmy... 3 samochody! W ciągu najbliższych dwóch godzin, liczba ta zwiększyła się tylko do 5! Jak się później dowiedzieliśmy, liczba zawodników zapisanych na inaugurację sezonu też nie jest powalająca, a liczba samochodów, które przystąpiły do BK i wzięły udział w sesji kwalifikacyjnej, także była bardzo niewielka, w porównaniu do tego, co widzieliśmy przez ostatnie dwa sezony. Mianowicie, tylko 23 zawodników zgłosiło się na badanie kontrolne. Czym była spowodowana ta sytuacja? Część zawodników pojechała do Kowna na Arena Motor Show. A co z pozostałymi? Możemy się jedynie domyślać. Sytuacja ta miała za to swoje spore plusy. Kolejka na BK była naprawdę niewielka, a na torze praktycznie jej nie było. Startowi jedynie na chwilę wstrzymywali trening, kiedy któryś samochód wypadł z toru. Dzięki temu, trening trwał stosunkowo długo i każdy mógł się wyjeździć. Niestety, nie było to pisane Radkowi Dąbrowskiemu. Zaraz po badaniu kontrolnym, sprzęgło w jego E46 Compact z silnikiem diesla uległo awarii. Dla Radka oznaczało to niestety koniec. Pozostali dość długo szaleli na torze przed kwalifikacjami. Wśród garstki kierowców, jaka przyjechała do Poznania, pojawiło się kilku debiutantów, którzy naprawdę pokazali, iż w przyszłości mogą być oni pretendentami do tytułu Mistrza Polski.

Sesja kwalifikacyjna rozpoczęła się później niż w harmonogramie, jednak organizatorzy mogli sobie na to pozwolić ze względu na niewielką ilość zawodników, co jest kolejnym pozytywem tej sytuacji. Kwalifikacje wygrał Piotr Więcek z BudMat Auto Drift Team. Kierowca z Płocka uzyskał aż 98 punktów na 100 możliwych! Drugi uplasował się Artur Opiela z wynikiem 93 oczek. Taki sam wynik uzyskali Marcin Carzasty oraz Marek Wartałowicz, jednak zostali oni sklasyfikowani odpowiednio na 3 i 4 miejscu, o czym zadecydował wynik gorszego przejazdu punktowanego. Oczko mniej uzyskali Mateusz Włodarczyk i Bartosz Stolarski. Ponieważ w gorszym przejeździe uzyskali tyle samo punktów, o kolejności zadecydował ich najgorszy przejazd, co się dość rzadko zdarza. Siódme miejsce należało do zawodnika z Niemiec, Maxa Heidricha, który mile nas wszystkich zaskoczył zdobywając 91 punktów! Marcin Wittchen uzyskał 90 punktów i zamknął stawkę kierowców, których wynik rozpoczyna się od 9 z przodu. Niewiele zabrakło, a do tego grona dołączyłby także Kajetan Rutyna, który jeździł najsłabszym autem w całej stawce. Jego 300 koni w Mercedesie 190E z silnikiem od C55 AMG pozwoliło mu uzyskać 89 punktów i pełny szacunek wśród kibiców oraz sędziów. Tyle samo punktów zdobyli: Szymon Jaśkiewicz, Sebastian Matuszewski – kolejny debiutant w DMP, a także Paweł Kalotka. Szymon Budzyński, Mateusz Fijał oraz Maciej Bochenek zdobyli po 85 punktów. Szesnastą pozycję zajął Niels Becker z wynikiem 82 punkty. Punkt mniej zdobył Sławomir Grausam, a za nim uplasował się Paweł Beloński (81), Maciej Wodziński (80) oraz trzynastoletni (!) Adrian Zatoń (78). Stawkę zamknęli Maciej Jarkiewicz (77) oraz borykający się z problemami technicznymi oraz zdrowotnymi Dawid Karkosik (75).

Niedziela to oczywiście to, co tygryski lubią najbardziej, czyli pojedynki w parach. Z racji niewielkiej ilości zawodników, trening niedzielny został przedłużony, a Finał B rozpoczął się godzinę później. Niestety, nie dla wszystkich. Los Radka Dąbrowskiego podzielił zawodnik BudMat Auto Drift Team – Maciej Bochenek. Sprzęgło w jego Nissanie S13 uległo awarii, przez co Maciek musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. W głównym pojedynku finału B, trafiłby on na Maćka Wodzińskiego, który wcześniej pokonał Pawła Belońskiego z STW Drift Team. Z racji awarii „Bochena”, to właśnie Maciek Wodziński był pierwszym, który z finału B wszedł do top16. Dawid Karkosik, który tylko kilka razy wyjechał na tor na tych zawodach, także w pojedynku z Maćkiem Jarkiewiczem nie wypadł najlepiej. Mamy nadzieję, że na następnej rundzie Dawid pojedzie na 100 procent swoich możliwości, do czego nas przyzwyczaił. Maciej, po wygranej z Dawidem, miał zmierzyć się z Nielsem Beckerem. Po pierwszym przejeździe była niewielka przewaga dla Nielsa. W drugim zawodnik Drift Team Łódź troszkę odrobił, jednak to nie wystarczyło, aby przejść dalej. Tak oto zawodnik z Danii przeszedł do ostatniego pojedynku, który miał wyłonić drugiego driftera, który wejdzie do top16. Spotkał się tam ze Sławkiem Grausamem, teamowym kolegą Maćka Jarkiewicza. Sławek wpierw wygrał z młodym Adrianem Zatoniem, a później właśnie z Nielsem Beckerem, chociaż po pierwszym przejeździe przegrywał. Niels niestety pojechał zbyt mało agresywnie jako zawodnik goniący, przez co to właśnie Sławek Grausam znalazł się w top16!

Oczywiście, zwycięzcy finału B zmierzyli się ze sobą już w top16. Lepiej pojechał Maciek Wodziński. Jego Nissan PS13 w tym sezonie stał się dużo mocniejszy, co widać było w Poznaniu. Fenomenalnie jadący Piotr Więcek bez niespodzianki pokonał Mateusza Fijała. Świetnie zaprezentował się Sebastian Matuszewski, który co prawda przegrał z Markiem Wartałowiczem, ale w pięknym stylu, doganiając rywala w sekcji kartingowej toru. Jedyny drifter, który pojawił się na pierwszej rundzie DMP, Max Heidrich, pokazał, co to znaczy Missle Car. Najpierw trzykrotnie zdemolował tył o opony, po czym w pojedynku z Marcinem Wittchenem niestety wpadł w nie przodem, co zakończyło się kompletną demolką lewej przedniej części zawieszenia. Max także zrobił ogromne postępy w porównaniu do zeszłego roku. Oby ten sympatyczny kierowca z Niemiec szybko poskładał auto i wrócił na tor. Bardzo interesujący był także pojedynek Kajetana Rutyny i Bartka Stolarskiego. Pomimo wyraźnej różnicy mocy, na kartingu Kajetanowi udało się pogonić rywala. Niestety, kolejny przejazd zakończył się wypadnięciem z toru kierowcy Mercedesa 190E i uszkodzeniem przodu. Tym samym to zawodnik STW Drift Team przeszedł do top8. Szymon Jaśkiewicz, który także świetnie rozumiał się z autem podczas tej rundy, niestety musiał uznać wyższość Mateusza Włodarczyka. Swoje pojedynki wygrali także Marcin Carzasty oraz Szymon Budzyński. W top8 sporo prawie wszystkie pojedynki zakończyły się przez błędy jednego z kierowców. Marek Wartałowicz zaprzestał driftować po pierwszym zakręcie w pojedynku z Mateuszem Włodarczykiem, Szymon Budzyński odprostował i przegrał z Marcinem Wittchenem, a niewielki, ale kosztowny błąd popełnił także Marcin Carzasty w bratobójczym boju z Bartkiem Stolarskim. Jedynie Piotr Więcek pokonał Maćka Wodzińskiego w czystym, jeśli chodzi o ilość błędów pojedynku. W top4 bez niespodzianek – Piotr Więcek pokonał Włodara, a Marcin Wittchen niestety przegrał z Bartkiem Stolarskim. Tym samym, do pojedynku o trzecie miejsca stanęli Marcin Wittchen i Mateusz Włodarczyk. Po dogrywce, lepszy okazał się ten drugi, chociaż werdykt był dość kontrowersyjny. Dogrywkę zobaczyliśmy także w finałowym pojedynku, gdzie niewielką przewagą Piotr Więcek pokonał Bartka Stolarskiego i zrobił ogromny krok do tytułu Mistrza Polski w tym sezonie. Oprócz zwycięstwa zgarnął także komplet punktów za pierwsze miejsce w kwalifikacjach i tym samym mocno odskoczył rywalom już na starcie!

Kolejna świetna driftingowa impreza na Torze Poznań za nami. Niestety, nie był to już ten sam Poznań co zwykle. Zabrakło tego „WOW!”, które towarzyszyło nam przez tyle lat. Czy to za sprawą słabej frekwencji? Bardzo możliwe. Jednakże dzięki temu debiutanci mogli się wybić i znaleźć wśród najlepszych. Trzeba przyznać, że naprawdę im się to udało. Kolejna runda już w dniach 9-10 maja na Torze Kielce. Na pewno będzie po raz kolejny bardzo szybko. Jesteśmy także bardzo ciekawi, jaką trasę przygotują organizatorzy. Może uda się wykorzystać nową część toru? Przypominając wypadek Jakuba „Muska” Tatary podczas zawodów dwa lata temu, mamy tylko jedną nadzieję związaną z ułożeniem trasy – oby nie pod prąd.

 

Autor: Maksymilian Boganow

 

Zaloguj się or załóż nowe konto